Pomiń, aby przejść do informacji o produkcie
★★★★★
(1,695)
Ponad 97% poleca tę usługę
CatCalm - Dyfuzor treningowy dla kotów
Rozwiązanie nr 1 polecane przez weterynarzy
Cena regularna 115,00 zł
Cena promocyjna 115,00 zł
Cena regularna 165,00 zł - 30% Wyprzedane
cadeau Zniżka dostępna dla kolejnych 100 zamówień!
flèche bas
Λίστα Χαρακτηριστικών
Check Icon
Eliminuj znaczenie moczem
Check Icon
Koniec z drapaniem mebli i spryskiwaniem moczem
Check Icon
Koniec z miauczeniem
Check Icon
Rozwiązanie bez leków i suplementów
Check Icon
3% ze sprzedaży przeznaczane na wsparcie bezdomnych kotów
Pokaż kompletne dane

Płatność przy odbiorze

Tak, oferujemy możliwość płatności za pobraniem dla wszystkich zamówień złożonych na naszej stronie. Oznacza to, że możesz zapłacić za zamówienie przy jego odbiorze bezpośrednio kurierowi.

Dostawa w 3 do 5 dni

Zobowiązujemy się dostarczyć wszystkie zamówienia w ciągu 3–5 dni od potwierdzenia zamówienia

Satysfakcja lub zwrot pieniędzy w 90 dni

Jeśli nie jesteś w pełni zadowolony z produktu, możesz go zwrócić w ciągu 90 dni i otrzymać pełny zwrot kosztów.

Jeśli chcesz dokonać zwrotu, skontaktuj się z naszym działem obsługi klienta przez e-mail.

100%

kotów odzyskało spokój

X2

Nowa formuła z podwójną dawką feromonów

60

dni gwarancji bez stresu lub zwrot pieniędzy

}

Zatrzymaj znaczenie terenu i spryskiwanie moczem przez swojego kota bez wysiłku

Dzięki technologii ZenPurr, która eliminuje lęk i stres u kotów, wykorzystując podwójną mieszankę feromonów.

Zobacz, jak to działa, aby Twój kot korzystał z kuwety i utrzymywał dom w czystości

1 - Znajdź odpowiednie miejsce

2 - Podłącz dyfuzor

3 - Pozwól mu działać

4 - Ciesz się spokojem

Widoczne efekty od pierwszych dni

Dla najlepszych i długotrwałych efektów zalecamy regularne stosowanie przez 3 do 6 miesięcy.

Umieść dyfuzor CatCalm w każdym pomieszczeniu, w którym przebywa Twój kot, i pozostaw go włączonego przez cały czas. CatCalm nie powoduje przedawkowania.

96%

zauważyło poprawę od pierwszych dni

91%

nie żałuje zakupu, nawet po wielu miesiącach

94%

poleca produkt znajomym i innym właścicielom kotów

Za kulisami magii: Jak działa nasza innowacyjna technologia

Technologia ZenPurr opiera się na idealnym połączeniu trzech elementów:

Feromony policzkowe

Naturalnie wydzielane przez zrelaksowane koty, gdy oznaczają swoje bezpieczne otoczenie.
Wzmacniają poczucie bezpieczeństwa, redukują stres i zachęcają do zabawy

Matczyne feromony uspokajające

Naśladują kojące zapachy wydzielane przez kocie matki.
Przynoszą spokój i poczucie bezpieczeństwa, wzmacniają więź i poczucie bliskości, pomagając kotom w każdym wieku przystosować się do zmian

Urządzenie dyfuzora

Nieustannie uwalnia kocie feromony w pomieszczeniu, zapewniając stałe działanie 24/7 na powierzchni do 65 m² przy użyciu jednego urządzenia.

Kroki do spokoju

Technologia ZenPurr zaczyna działać natychmiast po włączeniu nie musisz czekać miesięcy, aby zobaczyć różnicę.

Zmniejsza lęk i niepokój

Łagodzi stres i sprzyja spokoju dzięki naturalnemu połączeniu anty-stresowemu.

Eliminuje przypadkowe oddawanie moczu

Koniec z niechcianymi plamami i zapachami moczu dla czystego domu i szczęśliwego kota

Zatrzymuje destrukcyjne zachowania

Koniec z drapaniem mebli i agresywnymi zachowaniami dla bardziej harmonijnej więzi z kotem

Zmniejsza agresję

Tworzy środowisko spokoju, w którym nerwy i ataki są zastępowane równowagą i harmonią

Zwiększa pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa

Pomaga nieśmiałym lub wycofanym kotom poczuć się pewniej i swobodniej w swoim otoczeniu

Ułatwia dostosowanie się do zmian

Idealne podczas przeprowadzek, podróży lub wprowadzania nowych zwierząt do domu ułatwia adaptację bez stresu.

Ponad 5.000 zwierząt domowych i ich właścicieli pokochało CatCalm

Ocena

4.8

/ 5

Numer 1 w wyborze w Polsce

Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on. Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim... Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on.

Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy. Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój... Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy.

Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał. Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił... Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał.

Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on. Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim... Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on.

Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy. Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój... Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy.

Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał. Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił... Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał.

Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on. Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim... Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on.

Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy. Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój... Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy.

Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał. Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił... Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał.

Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on. Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim... Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on.

Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy. Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój... Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy.

Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał. Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił... Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał.

Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on. Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim... Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on.

Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy. Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój... Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy.

Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał. Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił... Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał.

Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on. Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim... Mój partner i ja właśnie zamieszkaliśmy razem, co oznaczało wprowadzenie moich kotów (samiec 5 lat, samica 9 lat) i jego kota (samiec 1 rok). Na początku, po kilku dniach, wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oba samce szybko się zaprzyjaźniły, były bardzo zabawowe. Moja samica jest z natury bardziej zamknięta, dogaduje się z innymi zwierzętami, ale lubi swoją przestrzeń. Wyjechaliśmy na tydzień i zostawiłam ją w klinice weterynaryjnej, w której pracuję, ponieważ ma chorobę serca i wymaga leków. Ufam moim współpracownikom – jesteśmy szpitalem dla zwierząt. Po powrocie wszystko wydawało się wracać do normy. Jednak wkrótce zauważyłam, że kot mojego partnera zaczął ją agresywnie gonić, przez co zaczęła się ukrywać i unikać przebywania w tym samym pokoju co on.

Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy. Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój... Adoptowałem kota w trudnym okresie mojego życia. Stał się dla mnie niemal „kotem-terapeutą”. Niedawno zaczął sikać poza kuwetą bez wyraźnego powodu. Zabraliśmy go do weterynarza dwa razy, myśląc, że to może być infekcja dróg moczowych lub cukrzyca, ale wyniki były dobre. Próbowaliśmy wszystkiego: zmiana kuwety, diety, oddzielenie go od psów (które uwielbia). Byłem zniechęcony. Weterynarz polecił ten dyfuzor feromonów, chociaż myślałem, że to oszustwo. Byłem zdesperowany, więc spróbowałem. Podłączyłem i siku ustało. Płakałem z ulgi, bo to oznaczało, że mój kot może zostać z nami. Bałem się, że dom będzie pachniał, ale jest całkowicie bezzapachowy.

Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał. Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił... Działa na nas! Mój kot Tygrys, który przez dwa miesiące siedział w kącie, warczał i prychał, od razu po podłączeniu dyfuzora wyszedł i podszedł do niego. Tygrys był jedynakiem, aż do adopcji Koko 5 lat temu. Od razu się zaprzyjaźnili. Do czasu, gdy pojawił się bezdomny kot przechodzący przez nasz ogród kilka miesięcy temu. Od tego czasu Tygrys zaczął prychać na Koko i unikać jej. Po wielu wizytach u weterynarza okazało się, że powodem był ten bezdomny kot. Weterynarz zalecił ten dyfuzor. Po podłączeniu Tygrys wyszedł z kąta, podszedł do dyfuzora, a później tej samej nocy spał obok Koko, pierwszy raz od tygodni. Następnego dnia podszedł do niej i położył się obok niej, jakby przepraszał.

Masz pytania? Mamy odpowiedzi

Czy mój pies lub członkowie rodziny będą mieli wpływ na CatCalm?

Ponieważ feromony są specyficzne dla gatunku, nie musisz się martwić – psy, inne zwierzęta i ludzie nie są wpływani przez uspokajające feromony przeznaczone dla kotów.

Jakie są składniki?

Feromony to mieszanka naturalnych kwasów tłuszczowych.

Produkty zawierają także rozpuszczalnik, który pomaga rozpuścić feromony, aby mogły być prawidłowo rozpylane lub dystrybuowane.

Ile czasu potrzeba, aby zobaczyć efekty?

W przypadku dyfuzora zauważysz, że Twój kot staje się spokojniejszy i bardziej zrelaksowany po co najmniej 7 dniach ciągłego użytkowania.

Gdzie należy używać dyfuzora?

Dyfuzor powinien być umieszczony w pomieszczeniach, w których Twój kot spędza czas.

Unikaj gniazdek w pobliżu okien, klimatyzatorów lub drzwi, ponieważ przeciągi mogą wpływać na skuteczność dyfuzji feromonów.

NIE PODŁĄCZAJ dyfuzora do przedłużacza ani w miejscu blisko przeszkód.

Butelka zawsze powinna być pionowo pod jednostką, aby feromony mogły prawidłowo się rozchodzić.

Aby zapewnić kompatybilność, butelka ma obrotowy system, który dostosowuje się do gniazdek poziomych.

Kiedy należy używać dyfuzora?

Dyfuzor powinien działać ciągle w domu, gdy tylko zauważysz oznaki stresu u swojego kota, takie jak:

  • oddawanie moczu poza kuwetą
  • chowanie się
  • walki
  • drapanie
  • znaczenie moczem

Pomoże to kotu czuć się bezpiecznie nawet podczas niespodziewanych zakłóceń, takich jak:

  • odwiedziny gości
  • przeprowadzki
  • burze

Czy to normalne, że ma zapach?

Feromony są uwalniane, gdy element grzewczy dyfuzora jest włączony.

Jak każdy element grzewczy, może mieć lekki zapach jest to całkowicie normalne.

Jeśli jednak zauważysz silny lub nieprzyjemny zapach, skontaktuj się z nami, a chętnie pomożemy!

Customer Reviews

Based on 59 reviews
88%
(52)
12%
(7)
0%
(0)
0%
(0)
0%
(0)
W
Wojciech N.

Już nie muszę zamykać kota w innym pokoju – jest spokojniejszy z CatCalm.

Z
Zuzanna L.

Zamówiliśmy CatCalm z polecenia i działa! Mniej stresu, więcej spokoju.

M
Martyna P.

Nasza kicia była wiecznie spięta. Po tygodniu z CatCalm – ogromna zmiana!

Ł
Łukasz P.

Wreszcie coś, co pomaga! Mój kot już nie gryzie mebli.

M
Milena D.

Zaskakująco skuteczny. I nie wymaga żadnych specjalnych działań.